pomiędzy słowami
i szmerem szeptu
na krawędzi
znajomej codziennościna
granicy nieznajomości
samej siebie
szukam śladów
rozsądku
gubiąc
pewność własnych uczuć
myśli
zaplątanych w jego dłonie
przegrywam sama
ze sobą
odmierzając bezsenność
minutami zatrzaśniętymi
w klatce jego ramion
